Powrót fotoradarów straży miejskiej? Rząd pracuje nad zmianami w przepisach
Po ponad dziesięciu latach od odebrania strażom miejskim uprawnień do obsługi fotoradarów temat wraca do debaty publicznej. Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje zmiany w przepisach, które mogą umożliwić samorządom ponowne korzystanie z urządzeń do pomiaru prędkości. Tym razem jednak system ma wyglądać inaczej niż przed 2016 rokiem.
Jeszcze kilkanaście lat temu straże miejskie i gminne mogły ustawiać przy drogach własne fotoradary. W wielu miejscach były to przenośne urządzenia ustawiane przy poboczach, które szybko zyskały potoczną nazwę „śmietników”. System wzbudzał jednak duże kontrowersje. Krytykowano sposób prowadzenia kontroli oraz fakt, że wpływy z mandatów trafiały bezpośrednio do budżetów gmin. W efekcie w 2016 roku samorządom odebrano możliwość korzystania z fotoradarów.
Teraz rząd rozważa częściowe przywrócenie tych uprawnień, ale w zmienionej formie. Według informacji z resortu infrastruktury planowany jest program pilotażowy, który mógłby objąć 16 miast – najprawdopodobniej stolice województw. Samorządy mogłyby finansować zakup i instalację urządzeń, ale cała obsługa systemu miałaby pozostać w rękach państwa.
Nowe fotoradary byłyby włączone do centralnego systemu nadzoru nad ruchem drogowym, którym zarządza Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD). Oznacza to, że zdjęcia, identyfikacja pojazdów oraz wysyłka mandatów odbywałyby się w ramach ogólnopolskiego systemu, a nie przez straże miejskie.
Jedną z najważniejszych zmian ma być sposób rozliczania mandatów. W poprzednim systemie pieniądze trafiały do budżetów gmin, co często prowadziło do zarzutów, że fotoradary służą głównie do zarabiania pieniędzy. W nowym modelu wpływy z mandatów mają trafiać do budżetu państwa, a nie do samorządów.
Zmienić ma się także sposób instalowania urządzeń. Wstępne założenia zakładają, że nie wrócą mobilne fotoradary ustawiane tymczasowo przy drogach. Zamiast tego urządzenia mają być montowane w stałych, zatwierdzonych lokalizacjach. Najczęściej wskazuje się miejsca szczególnie niebezpieczne, takie jak okolice szkół, przejścia dla pieszych czy odcinki dróg z dużą liczbą wypadków.
Program pilotażowy miałby potrwać około dwóch lat. W tym czasie rząd oraz instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo ruchu drogowego ocenią, czy nowe rozwiązanie rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo na drogach. Dopiero po zakończeniu testów zapadnie decyzja, czy system zostanie rozszerzony na kolejne miasta i gminy.
Na razie projekt jest na etapie przygotowywania przepisów i konsultacji. Oznacza to, że fotoradary straży miejskiej jeszcze nie wracają na drogi, ale w najbliższych latach kierowcy mogą ponownie zobaczyć więcej urządzeń do pomiaru prędkości w miastach – choć działających już w zupełnie innym systemie niż przed 2016 rokiem.