Audi RS5 wchodzi w nową erę. Po latach kojarzenia modeli RS z czysto spalinowym charakterem marka z Ingolstadt zdecydowała się na duży krok i zaprezentowała nową generację RS5 jako hybrydę plug-in. To nie jest już tylko lifting czy kosmetyczna zmiana — to wyraźny sygnał, w jakim kierunku będzie rozwijać się sportowa linia Audi w najbliższych latach.
Nowe RS5 łączy podwójnie doładowane V6 z jednostką elektryczną, co przekłada się na wyraźny wzrost mocy i momentu obrotowego. Według pierwszych informacji łączna moc systemowa przekracza poziom znany z poprzednika, a auto oferuje również tryb jazdy wyłącznie na prądzie. To rozwiązanie ma pozwolić spełnić coraz ostrzejsze normy emisji, ale jednocześnie zachować osiągi, których oczekują fani oznaczenia RS.
Zmiana napędu to jednak coś więcej niż kwestia ekologii. Hybrydowy układ daje nowe możliwości w zakresie rozdziału momentu obrotowego i reakcji na gaz. Audi stawia na technologię, która ma poprawić trakcję i przyspieszenie przy wyjściu z zakrętów, a jednocześnie umożliwić spokojną jazdę w mieście bez uruchamiania silnika spalinowego. W praktyce oznacza to próbę pogodzenia dwóch światów: sportowych emocji i codziennej użyteczności.
Nowa generacja RS5 pojawi się zarówno jako sedan, jak i praktyczne kombi Avant, co pokazuje, że Audi nie rezygnuje z uniwersalności nawet w segmencie mocnych modeli. Design pozostaje agresywny, ale bardziej aerodynamiczny, a wnętrze stawia na cyfrowe rozwiązania i minimalistyczne wykończenie charakterystyczne dla najnowszych modeli marki.
Wprowadzenie hybrydy plug-in do RS5 może być początkiem większej transformacji całej gamy RS. Producenci aut sportowych coraz częściej łączą wysoką moc z elektryfikacją, ponieważ daje to realne korzyści w osiągach i pozwala utrzymać modele na rynku mimo zmieniających się przepisów. Dla jednych to koniec epoki czysto spalinowych RS-ów, dla innych – naturalny krok w stronę przyszłości.
Jedno jest pewne: nowe RS5 nie jest już tylko ewolucją znanego schematu. To zapowiedź tego, jak będą wyglądały sportowe Audi w drugiej połowie dekady — szybsze, bardziej zaawansowane technologicznie i znacznie bardziej zelektryfikowane niż kiedykolwiek wcześniej.