Czy naprawdę zakazali zlotów? Sprawdzamy mity vs fakty wokół nowych przepisów 2026
Od kilku tygodni internet zalewają nagłówki o rzekomym „końcu zlotów motoryzacyjnych” w Polsce. W komentarzach jedni piszą o końcu sceny car-spottingu, inni twierdzą, że nic się nie zmieniło. Jak jest naprawdę? Sprawdziliśmy fakty i oddzielamy je od medialnych mitów.
Mit 1: Zloty motoryzacyjne zostały zakazane
Nie — legalne spotkania motoryzacyjne nadal są dozwolone. Nowe przepisy nie wprowadzają zakazu zlotów jako takich. Zmieniają jednak sposób organizacji większych wydarzeń oraz zwiększają odpowiedzialność za sytuacje niebezpieczne.
Jeżeli spotkanie jest większe i może wpływać na ruch drogowy, organizator powinien je wcześniej zgłosić. W praktyce oznacza to, że oficjalne eventy czy legalne spoty nadal mogą działać — ale spontaniczne, duże zbiórki na parkingach mogą już podpadać pod nowe regulacje.
Mit 2: Każdy widz dostanie mandat
To jeden z najbardziej wyolbrzymionych tematów w mediach społecznościowych. Samo pojawienie się na spotkaniu nie oznacza automatycznej kary. Problemy zaczynają się dopiero wtedy, gdy wydarzenie przeradza się w blokowanie ruchu, nielegalne wyścigi lub popisy na drodze.
Wtedy odpowiedzialność mogą ponosić zarówno organizatorzy, jak i uczestnicy — ale nie jest tak, że każdy obserwator od razu dostaje wysoką grzywnę.
Fakt: Nowe przepisy mocno uderzają w street racing i driftowanie
Największa zmiana dotyczy zachowań, które często pojawiały się przy niektórych zlotach:
* nielegalne wyścigi uliczne – mogą być traktowane jako przestępstwo,
* driftowanie i agresywne popisy – większe kary i ryzyko utraty prawa jazdy,
* utrudnianie ruchu – wyższe mandaty niż wcześniej.
Ustawodawca celuje głównie w niebezpieczne sytuacje na drogach publicznych, a nie w samą kulturę motoryzacyjną.
Fakt: Większe spotkania mogą wymagać zgłoszenia
Jeżeli wydarzenie obejmuje większą liczbę pojazdów lub przypomina zorganizowaną imprezę, może pojawić się obowiązek wcześniejszego zgłoszenia do odpowiednich organów. To nie jest zakaz — raczej próba uporządkowania dużych zgromadzeń.
Dla wielu osób ze sceny oznacza to jedno: spontaniczne „nocne spoty” mogą być bardziej ryzykowne niż kiedyś.
Co to oznacza dla fanów motoryzacji?
legalne eventy, trackdaye i oficjalne zloty raczej pozostają bez zmian,
spontaniczne duże spotkania mogą wymagać większej ostrożności,
driftowanie na drogach publicznych — znacznie większe konsekwencje.
Największy problem to nie same przepisy, ale sposób ich przedstawiania w sieci. Hasło „koniec zlotów” brzmi dobrze w nagłówku, ale nie oddaje całej prawdy.
Podsumowanie — mity kontra rzeczywistość
Nowe regulacje z 2026 roku nie likwidują sceny motoryzacyjnej w Polsce. Zmieniają jednak zasady gry dla tych, którzy traktują drogi publiczne jak tor wyścigowy. Legalne spotkania nadal mają miejsce, ale spontaniczne i niekontrolowane wydarzenia mogą być teraz bardziej problematyczne.
Pytanie do Was: czy nowe przepisy poprawią bezpieczeństwo, czy zabiją spontaniczną kulturę motoryzacyjną? Dajcie znać w komentarzach — temat zdecydowanie dopiero się rozkręca.