Polski rynek motoryzacyjny przyzwyczaił się w ostatnich latach do dynamicznych wzrostów i rekordowych wyników rejestracji. Jeszcze w 2025 roku liczba nowych samochodów osiągnęła historyczne poziomy, jednak początek 2026 roku przyniósł wyraźne schłodzenie nastrojów. Dane pokazują, że sprzedaż nowych aut zaczęła spadać – ale przyczyny są znacznie bardziej złożone niż mogłoby się wydawać.
Statystyki, które pokazują zmianę trendu
Pierwsze miesiące 2026 roku nie były łaskawe dla salonów. W styczniu zarejestrowano około 40–45 tysięcy nowych samochodów osobowych, co oznacza spadek rok do roku oraz wyraźnie słabszy wynik względem końcówki poprzedniego roku. Warto jednak pamiętać, że styczeń tradycyjnie jest słabszym miesiącem, a część zakupów została przyspieszona jeszcze pod koniec 2025 roku.
Nowe przepisy i podatki – cichy hamulec rynku
Jednym z głównych powodów spadków są zmiany regulacyjne. Nowe zasady podatkowe dotyczące samochodów firmowych sprawiły, że część przedsiębiorców wstrzymała decyzje zakupowe lub przeniosła je na wcześniejszy okres. A to właśnie firmy odpowiadają za dużą część rejestracji nowych aut w Polsce.
Dla wielu przedsiębiorstw samochód przestał być tak korzystnym narzędziem optymalizacji kosztów jak wcześniej. W efekcie popyt flotowy osłabł, a to natychmiast odbiło się na statystykach sprzedaży.
Zmiana struktury rynku – nie wszyscy tracą
Spadek ogólnej sprzedaży nie oznacza, że cały rynek kurczy się równomiernie. Dynamicznie rosną nowe marki, szczególnie producenci z Chin, którzy coraz śmielej wchodzą do Polski z atrakcyjnymi cenowo modelami. Jednocześnie część klientów wstrzymuje się z zakupem, obserwując rozwój elektromobilności i zmiany regulacyjne w Europie.
Dlaczego mimo spadków ceny aut potrafią spadać?
Rosnąca konkurencja sprawia, że dealerzy częściej oferują rabaty i promocje. W niektórych przypadkach realne ceny transakcyjne są niższe niż rok wcześniej, mimo wyższych cen katalogowych. To efekt walki o klienta oraz prób utrzymania płynności sprzedaży.
Rynek używanych aut nadal mocny
Polska wciąż pozostaje krajem, w którym ogromną rolę odgrywa rynek wtórny. Jeśli nowe auta stają się mniej opłacalne podatkowo lub zwyczajnie droższe, część klientów wraca do używanych samochodów. Import pojazdów z zagranicy nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, co dodatkowo ogranicza sprzedaż nowych modeli.
Co naprawdę oznacza ten spadek?
Wbrew sensacyjnym nagłówkom nie musi to oznaczać kryzysu. Bardziej prawdopodobny scenariusz to korekta po rekordowym 2025 roku oraz dostosowanie rynku do nowych realiów gospodarczych i regulacyjnych.
Zmiany podatkowe ograniczają zakupy flotowe, konkurencja nowych marek zmienia układ sił, a transformacja napędów powoduje niepewność wśród klientów. Jednocześnie rosnąca presja cenowa może być korzystna dla kupujących.
Co dalej z rynkiem nowych aut w Polsce?
Najbliższe miesiące pokażą, czy spadki są chwilowe, czy stanowią początek głębszej transformacji rynku. Jedno jest pewne – sprzedaż nowych aut coraz bardziej zależy nie tylko od cen i promocji, ale także od regulacji, technologii oraz globalnej konkurencji. Dla klientów oznacza to większy wybór i większą walkę o ich uwagę, a dla dealerów konieczność dostosowania się do szybko zmieniającej się rzeczywistości motoryzacyjnej.