Fałszywe książki serwisowe 2.0 – teraz podrabia je sztuczna inteligencja

admin_panel_settings
Admin
2026-01-19 09:17:26

Jeszcze kilka lat temu fałszywa książka serwisowa kojarzyła się z krzywą pieczątką, długopisem o jednym kolorze i wpisami robionymi „hurtem” na parkingu przed sprzedażą auta. Dziś ten proceder wszedł na zupełnie inny poziom. Do gry wkroczyła sztuczna inteligencja, generatory dokumentów i drukarki, które potrafią stworzyć historię serwisową wyglądającą bardziej wiarygodnie niż oryginał.

Kupujący, którzy ufają papierom, są dziś w dużo gorszej sytuacji niż dekadę temu.

Jak działa nowa metoda oszustów?

Dawniej fałszerz musiał kombinować sam: wymyślał daty, przebiegi, nazwy warsztatów. Teraz wystarczy, że poda do programu kilka danych o aucie – markę, model, rocznik i deklarowany przebieg. Resztę „dopowie” algorytm.

AI potrafi wygenerować:

realistyczny harmonogram przeglądów zgodny z wytycznymi producenta,

listę typowych napraw dla danego modelu,

numery zleceń i faktur,

pieczątki istniejących warsztatów,

nawet styl pisma charakterystyczny dla różnych mechaników.

Efekt? Książka wygląda jak prowadzona przez 10 lat w kilku różnych ASO. Żadnych podejrzanych luk, idealnie dobrane interwały wymian oleju, logiczne naprawy eksploatacyjne. Marzenie kupującego.

Tyle że często to w 100% fikcja.

Dlaczego to jest groźniejsze niż stare fałszerstwa?

Bo nowe dokumenty nie mają typowych „czerwonych flag”. Kiedyś podejrzane były:

identyczne długopisy we wszystkich wpisach,

te same pieczątki przez 8 lat,

przeglądy robione co do dnia.

Teraz wszystko wygląda naturalnie. Program celowo wstawia drobne opóźnienia, różne style zapisu, a nawet błędy, żeby dokument wydawał się bardziej ludzki.

Kupujący przestaje być czujny, bo widzi dokładnie to, co chciałby zobaczyć.

Najczęstsze scenariusze

Auto z cofniętym licznikiem
Prawdziwy przebieg 320 tys. km, na zegarach 168 tys. km, a książka idealnie „potwierdza” niższą wartość.

Samochód po poważnej kolizji
W papierach same wymiany oleju i filtrów, żadnej wzmianki o naprawach blacharskich.

Import bez historii
Auto sprowadzone bez dokumentów nagle dostaje pełną, 8-letnią przeszłość z polskich i niemieckich serwisów.

Auta flotowe udające prywatne
Wygenerowane wpisy sugerują spokojną eksploatację, choć samochód jeździł 24/7 jako służbowy.

Jak się bronić?

1. Papier to dziś najmniej ważny dowód
Książka serwisowa – nawet perfekcyjna – powinna być tylko dodatkiem, a nie podstawą decyzji.

2. Weryfikuj źródła, nie dokument

zadzwoń do warsztatów z pieczątek,

poproś o numery zleceń i sprawdź je w systemie,

zapytaj o zakres napraw, nie tylko daty.
Jeśli warsztat „nie kojarzy auta”, masz odpowiedź.

3. Sprawdzaj historię cyfrową

raporty z baz ubezpieczeniowych,

przeglądy techniczne,

wpisy z CEPiK,

historię w ASO po numerze VIN.
Te dane dużo trudniej podrobić niż papier.

4. Patrz na zużycie, nie na pieczątki
Kierownica, fotele, pedały, śruby zawieszenia, data produkcji szyb – fizyka często mówi prawdę głośniej niż dokumenty.

5. Diagnostyka przed zakupem to obowiązek
Dobry mechanik po godzinie oględzin powie więcej niż najpiękniejsza teczka papierów.

Nowa rzeczywistość rynku

Sztuczna inteligencja miała pomagać kierowcom, a stała się narzędziem dla handlarzy bez skrupułów. Dziś fałszywa książka serwisowa nie wymaga nawet znajomości motoryzacji – wystarczy komputer i chwila czasu.

Najważniejsza zasada

Im ładniejsza dokumentacja, tym większa powinna być Twoja ostrożność.
Samochód kupuje się oczami, miernikiem lakieru i diagnostyką – nie historią wydrukowaną na błyszczącym papierze.

Dodaj komentarz