Ponad 2 mln Volkswagenów do sprawdzenia. Problem może dotyczyć układu kierowniczego

admin_panel_settings
Admin
2026-11-04 16:01:34

Czasami do dużej akcji serwisowej nie potrzeba wadliwego silnika, baterii ani skomplikowanego oprogramowania.

W tym przypadku wystarczy jedna śruba.

Volkswagen rozpoczął dużą akcję serwisową obejmującą około 2,16 mln samochodów na całym świecie. Problem dotyczy mocowania przekładni kierowniczej. W określonych warunkach element może z czasem korodować, a w skrajnym przypadku dojść do jego uszkodzenia.

Konsekwencja może być znacznie poważniejsza niż sugeruje rozmiar wadliwej części.

Jeżeli korozja będzie postępowała, mocowanie przekładni kierowniczej może zostać osłabione, co może wpłynąć na działanie układu kierowniczego.

Które Volkswageny są objęte akcją?

Problem dotyczy samochodów produkowanych przez wiele lat.

Na liście znajdują się między innymi:

– Volkswagen Tiguan,

– Volkswagen Touran,

– Volkswagen Caddy,

– Volkswagen Golf Variant,

– Volkswagen Golf Sportsvan.

W zależności od modelu i wersji chodzi o samochody produkowane od 2013 do 2024 roku.

To właśnie szeroki okres produkcji sprawił, że liczba potencjalnie objętych pojazdów jest tak duża.

W samych Niemczech akcja obejmuje prawie 900 tys. Volkswagenów.

Nie oznacza to jednak, że każdy Tiguan czy Golf z tych roczników ma wadliwy element. O tym, czy konkretny samochód podlega kampanii, decyduje przede wszystkim numer VIN.

Dlaczego śruba zaczyna rdzewieć?

Problem został wykryty podczas wewnętrznych kontroli jakości Volkswagena.

Producent ustalił, że w określonych warunkach środowiskowych, szczególnie po wielu latach eksploatacji na drogach, na których zimą stosuje się sól, może dochodzić do korozji śruby mocującej element układu kierowniczego.

To ważny szczegół również z punktu widzenia polskiego kierowcy.

Sól drogowa, wilgoć, błoto i wielokrotne cykle zamarzania oraz rozmrażania to normalne warunki eksploatacji samochodu w naszej części Europy.

Element, który przez kilka pierwszych lat nie sprawia żadnego problemu, po długotrwałym kontakcie z takimi warunkami może stopniowo tracić swoje właściwości.

Dlatego akcja obejmuje również samochody, które od dawna nie mają gwarancji producenta.

Najstarsze auta mają już ponad 10 lat

To prawdopodobnie najciekawszy aspekt całej sprawy.

Wielu kierowców kojarzy akcje serwisowe przede wszystkim z nowymi samochodami. Tymczasem wada konstrukcyjna albo materiałowa może zostać wykryta dopiero po wielu latach eksploatacji.

Samochód może mieć drugiego, trzeciego albo czwartego właściciela.

Może być dawno po gwarancji.

Może też zostać sprowadzony z innego kraju.

Jeżeli jednak jego VIN znajduje się na liście objętej akcją serwisową, wiek samochodu nie powoduje automatycznie, że producent przestaje odpowiadać za wykonanie kampanii.

I właśnie dlatego przed zakupem używanego auta warto sprawdzać nie tylko przebieg, historię szkód i badania techniczne.

Warto również sprawdzić akcje serwisowe.

Co zostanie wymienione?

Naprawa jest znacznie mniej spektakularna niż potencjalne konsekwencje usterki.

Serwis wymienia problematyczną śrubę mocującą na nową wersję o wyższej odporności na korozję.

Według informacji producenta sama operacja powinna zająć około godziny.

Dla właściciela samochodu objętego oficjalną akcją serwisową naprawa powinna zostać wykonana bezpłatnie.

Nie ma więc powodu, aby odkładać wizytę w serwisie.

Volkswagen twierdzi, że nie ma bezpośredniego zagrożenia

Producent podkreśla, że akcja ma charakter zapobiegawczy.

Do tej pory nie potwierdzono szkód osobowych ani materialnych związanych bezpośrednio z opisywanym problemem.

Volkswagen informował również, że samochodami można nadal jeździć do czasu wykonania akcji.

Nie zmienia to jednak faktu, że mówimy o elemencie związanym z układem kierowniczym.

Jeżeli samochód jest objęty kampanią, trudno znaleźć rozsądny powód, aby nie umówić wizyty w serwisie.

Problem nie kończy się na Volkswagenie

Ta sama konstrukcja występuje również w samochodach innych marek należących do koncernu.

Akcje serwisowe dotyczą także wybranych modeli Audi, Seata i Škody.

W Audi problem dotyczy przede wszystkim Q3.

Seat sprawdza modele Ateca i Tarraco.

W przypadku Škody akcją objęto Karoqa, Kodiaqa, Octavię i Superba.

Po uwzględnieniu wszystkich marek koncernu liczba potencjalnie objętych samochodów rośnie do kilku milionów.

To jedna z największych akcji serwisowych grupy Volkswagen w ostatnich latach.

Masz używanego Volkswagena? Rocznik to za mało

Informacja, że samochód został wyprodukowany w określonym okresie, nie oznacza automatycznie, że podlega akcji.

Producent identyfikuje pojazdy na podstawie numeru VIN.

To właśnie VIN pozwala sprawdzić konkretną konfigurację auta, miejsce i okres produkcji oraz zastosowane podczas montażu części.

Jeżeli więc posiadamy Volkswagena, Audi, Seata lub Škodę z wymienionych serii, najlepiej skontaktować się z autoryzowanym serwisem i podać numer VIN.

Serwis może sprawdzić, czy samochód:

– jest objęty kampanią,

– miał już wykonaną naprawę,

– nadal oczekuje na wymianę elementu.

To szczególnie ważne przy samochodach kupionych z drugiej ręki.

Akcja serwisowa nie zawsze podąża za właścicielem

Producent może wysłać informację o akcji na podstawie danych rejestracyjnych, ale w praktyce używane samochody często zmieniają właścicieli i kraje.

Auto sprowadzone kilka lat temu z Niemiec, Belgii czy Holandii mogło zostać objęte akcją już po sprzedaży.

Poprzedni właściciel mógł otrzymać wezwanie, którego nowy użytkownik nigdy nie zobaczył.

Dlatego brak listu od producenta nie powinien być traktowany jako potwierdzenie, że samochód nie podlega żadnej kampanii.

Numer VIN jest znacznie pewniejszym punktem wyjścia.

Co z samochodem, który chcemy dopiero kupić?

Tutaj pojawia się ważna kwestia z punktu widzenia rynku aut używanych.

Akcja serwisowa sama w sobie nie powinna być powodem do rezygnacji z zakupu samochodu.

Producenci przeprowadzają tysiące takich kampanii i często dotyczą one stosunkowo prostych elementów.

Znacznie ważniejsze jest pytanie:

czy akcja została wykonana?

Jeżeli sprzedający twierdzi, że samochód był regularnie serwisowany, warto poprosić o potwierdzenie wykonania wszystkich kampanii.

W przypadku obecnej akcji Volkswagena informacja o wymianie śruby powinna znaleźć się w dokumentacji serwisowej.

Jeżeli naprawa nie została jeszcze wykonana, właściciel powinien umówić samochód do autoryzowanego serwisu.

Akcja serwisowa może powiedzieć coś jeszcze o historii samochodu

Przy zakupie auta używanego kampanie producenta mogą być dodatkowym źródłem informacji.

Jeżeli samochód przez wiele lat był regularnie obsługiwany w ASO, istnieje duża szansa, że wcześniejsze akcje zostały wykonane.

Jeżeli natomiast pojazd od dawna nie pojawiał się w autoryzowanej sieci albo został sprowadzony z zagranicy, warto sprawdzić to dokładniej.

Sam fakt niewykonanej akcji nie oznacza oczywiście, że samochód jest zaniedbany.

Może jednak być sygnałem, że jego historia serwisowa wymaga dodatkowej weryfikacji.

Jedna śruba pokazuje, dlaczego historia auta nie kończy się na przebiegu

Przy zakupie używanego samochodu dużo uwagi poświęcamy licznikowi kilometrów, grubości lakieru czy liczbie właścicieli.

To ważne informacje.

Ale bezpieczeństwo pojazdu zależy również od rzeczy, których podczas zwykłych oględzin nie zobaczymy.

Akcje serwisowe są dobrym przykładem.

Samochód może wyglądać bardzo dobrze, prowadzić się prawidłowo i nie wyświetlać żadnego błędu. Jednocześnie jego VIN może znajdować się na liście pojazdów, w których producent zaleca wymianę konkretnej części związanej z bezpieczeństwem.

W przypadku obecnej kampanii Volkswagena chodzi o jedną niewielką śrubę.

Ale znajduje się ona w miejscu, w którym niewielki element może mieć bardzo duże znaczenie.

Dlatego przed zakupem używanego samochodu warto sprawdzić nie tylko to, co wydarzyło się z nim w przeszłości.

Warto również sprawdzić, czy producent nie chce czegoś w nim poprawić właśnie teraz.

Dodaj komentarz