Najgorsze samochody XXI wieku. Czy naprawdę wszystkie zasłużyły na złą opinię?

admin_panel_settings
Admin
2026-08-09 12:04:37
Są samochody złe. Są samochody brzydkie. Są też takie, których największym grzechem było pojawienie się w niewłaściwym miejscu, pod niewłaściwą marką albo kilkanaście lat za wcześnie.

Top Gear opublikował właśnie zestawienie 43 motoryzacyjnych „porażek” od 2000 roku. Na liście znalazły się obok siebie m.in. Pontiac Aztek, Volkswagen Phaeton, Citroën C6, Aston Martin Cygnet, Honda CR-Z, Fiat 124 Spider, BMW serii 5 GT czy Renault Vel Satis.

I właśnie tutaj zaczyna się ciekawsza część tej historii.

Bo jeśli samochód słabo się sprzedawał, wyglądał kontrowersyjnie albo nie spełnił ogromnych oczekiwań, czy automatycznie oznacza to, że był zły?

Volkswagen Phaeton: świetny samochód z niewłaściwym znaczkiem?

Phaeton jest jednym z najlepszych przykładów pokazujących, jak trudno zdefiniować motoryzacyjną porażkę.

Volkswagen chciał wejść do świata luksusowych limuzyn i stworzył samochód, który pod względem konstrukcji, komfortu oraz zastosowanej techniki zdecydowanie nie był typowym Passatem w większym opakowaniu.

Problem leżał gdzie indziej.

Klient wydający pieniądze na luksusową limuzynę kupuje nie tylko wyposażenie czy jakość wykonania. Kupuje również markę, prestiż i historię stojącą za samochodem.

Phaeton musiał więc konkurować z Mercedesem klasy S, BMW serii 7 i Audi A8, mając na masce znak kojarzony przede wszystkim z samochodem dla przeciętnej rodziny.

Top Gear nazywa go wręcz jednym z najlepiej skonstruowanych motoryzacyjnych niepowodzeń.

To ważne rozróżnienie: porażka rynkowa nie musi oznaczać złego samochodu.

Citroën C6: samochód, którego problemem byli… klienci

Jeszcze ciekawszy jest przypadek Citroëna C6.

W zestawieniu Top Gear pada żartobliwe stwierdzenie, że problemem C6 nie był sam samochód, lecz ludzie, którzy go nie kupowali. ([Top Gear][1])

Trudno znaleźć lepsze podsumowanie jego historii.

C6 nie próbował wyglądać jak niemiecka limuzyna. Był ogromnym, bardzo charakterystycznym Citroënem i świadomie kontynuował francuskie podejście do komfortu.

Tyle że na rynku dużych samochodów klasy premium oryginalność nie zawsze jest zaletą.

Kupujący dysponujący odpowiednio dużym budżetem często wybierali rozwiązania bardziej przewidywalne. Mercedes, BMW czy Audi dawały również coś bardzo istotnego przy późniejszej odsprzedaży - rozpoznawalność.

Dziś C6 potrafi przyciągać uwagę właśnie tym, co kilkanaście lat temu było jego problemem.

Jest inny.

Honda CR-Z: zawinił samochód czy nasze oczekiwania?

Honda CR-Z miała jeszcze inny problem.

Sportowa sylwetka, niewielkie nadwozie, hybrydowy napęd i nazwa kojarząca się wielu kierowcom z kultową Hondą CRX tworzyły bardzo konkretną obietnicę.

Kierowca spodziewał się czegoś ekscytującego.

Tymczasem CR-Z oferowała około 120 KM, a osiągi nie odpowiadały temu, co sugerował wygląd. Właśnie brak odpowiednio sportowego charakteru Top Gear uznaje za jeden z głównych problemów modelu.

Ale spójrzmy na niego z perspektywy 2026 roku.

Małe, lekkie, dwudrzwiowe auto z manualną skrzynią i zelektryfikowanym napędem jest dziś koncepcją znacznie bardziej interesującą niż w momencie premiery.

CR-Z niekoniecznie była fatalnym samochodem.

Była raczej samochodem, który obiecywał coś innego, niż później dostarczał.

A rozczarowanie bywa dla reputacji auta groźniejsze niż przeciętność.

Fiat 124 Spider: czy można przegrać, mając świetną bazę?

Fiat 124 Spider jest chyba najbardziej dyskusyjnym nazwiskiem na całej liście.

Samochód powstał w ścisłym związku z Mazdą MX-5. I właśnie to stało się jego największym problemem.

Bo jeżeli punktem odniesienia jest jeden z najbardziej cenionych lekkich roadsterów świata, poprzeczka znajduje się bardzo wysoko.

Top Gear zarzuca Fiatowi m.in. mniej przekonujący układ napędowy, mniej precyzyjne prowadzenie oraz wyższą cenę względem Mazdy. Lepiej oceniana była ostrzejsza odmiana Abarth.

Tylko czy z tego wynika, że 124 Spider był jednym z najgorszych samochodów XXI wieku?

Raczej nie.

Był samochodem, który przegrał bezpośrednie porównanie z wyjątkowo dobrym krewnym.

To trochę tak, jakby bardzo dobrego zawodnika uznać za słabego tylko dlatego, że przez całą karierę startował obok mistrza świata.

Clio RS IV: kara za bycie następcą legendy

Podobnie można spojrzeć na Renault Clio RS czwartej generacji.

Nie oceniano go w próżni.

Przed nim były Clio Williams oraz kolejne generacje RS 172, 182, 197 i 200 - samochody, które zbudowały Renault Sport bardzo mocną pozycję w świecie hot hatchy. Top Gear właśnie na ciężar tego dziedzictwa zwraca uwagę przy umieszczaniu Clio RS IV na swojej liście.

Czwarta generacja zmieniła receptę.

I tu działa bardzo prosty mechanizm: im bardziej entuzjaści kochają poprzednika, tym mniej wybaczą następcy.

Samochód może być szybki i sprawny, a jednocześnie zostać zapamiętany jako rozczarowanie.

Aston Martin Cygnet: absurd, który po latach stał się fascynujący

Tu obrona robi się znacznie trudniejsza.

Cygnet był Toyotą iQ przebudowaną i luksusowo wykończoną przez Astona Martina. Top Gear wskazuje również, że projekt pomagał marce w obniżaniu średnich emisji gamy.

Problem?

Cena i znaczek obiecywały Astona Martina.

Mechanicznie klient otrzymywał przede wszystkim bardzo mały samochód miejski.

Z punktu widzenia rynku pomysł był co najmniej ryzykowny.

Ale motoryzacja ma pewną przewrotną cechę: rzeczy najbardziej absurdalne często po latach stają się najbardziej interesujące.

Typowego miejskiego samochodu z początku poprzedniej dekady prawdopodobnie nikt nie będzie fotografował na parkingu.

Cygnet?

Już sam fakt jego istnienia wywołuje pytania.

Pontiac Aztek: najłatwiejszy cel

Wreszcie dochodzimy do samochodu, który stał się niemal symbolem motoryzacyjnej brzydoty.

Pontiac Aztek.

Top Gear przez lata omijał go w swojej serii „Fail of the Century”, właśnie dlatego, że jego umieszczenie wśród motoryzacyjnych porażek było zbyt oczywiste. Teraz znalazł się na 43-elementowej liście.

Stylistyka rzeczywiście była trudna do obrony.

Ale warto zauważyć coś jeszcze.

Aztek próbował łączyć cechy SUV-a, auta rodzinnego i samochodu aktywnego stylu życia w czasach, gdy dzisiejsza moda na crossovery dopiero się tworzyła.

Spójrzmy na współczesne ulice.

Podwyższone nadwozia, plastikowe osłony, duże klapy bagażnika i samochody mające pasować jednocześnie do miasta, rodziny i weekendowego wyjazdu nikogo już nie dziwią.

Aztek nie stał się nagle piękny.

Ale jego podstawowy pomysł okazuje się dziś znacznie mniej absurdalny niż ćwierć wieku temu.

Najgorszy samochód - czyli właściwie jaki?

I tutaj pojawia się największy problem wszystkich takich zestawień.

Co właściwie oznacza „najgorszy”?

Samochód może:

- źle się prowadzić,

- być awaryjny,

- mieć fatalną ergonomię,

- być nieopłacalny,

- wyglądać kontrowersyjnie,

- słabo się sprzedawać,

- nie pasować do swojej marki,

- albo po prostu rozczarować fanów poprzedniego modelu.

To zupełnie różne rzeczy.

Volkswagen Phaeton był sprzedażowym problemem, ale trudno na tej podstawie uznać go za źle zaprojektowany samochód.

Citroën C6 nie zdobył rynku, ale właśnie jego nietypowość sprawia, że dziś wygląda ciekawiej od wielu ówczesnych konkurentów.

Honda CR-Z rozczarowała osiągami, lecz sama idea małego sportowego hybrydowego coupé wcale nie była pozbawiona sensu.

Fiat 124 Spider miał natomiast wyjątkowo niewygodnego przeciwnika – własną techniczną kuzynkę Mazdę MX-5.

Czas potrafi być dla samochodów wyjątkowo łaskawy

Najbardziej fascynujące jest jednak to, co dzieje się później.

Samochody uznawane podczas premiery za dziwne lub nieudane znikają z ulic szybciej niż popularni konkurenci.

Po kilkunastu latach zaczyna działać odwrotny mechanizm.

To, co kiedyś było wadą, staje się charakterem.

Dziwna stylistyka zaczyna wyglądać oryginalnie.

Niepopularna wersja okazuje się rzadka.

Techniczne eksperymenty stają się ciekawostką.

A samochód, którego kiedyś nikt nie chciał kupić, nagle staje się tym, przy którym na zlocie zatrzymuje się najwięcej osób.

Dlatego lista najgorszych samochodów XXI wieku może za kilka lat wyglądać zupełnie inaczej.

I być może największą motoryzacyjną ironią jest właśnie to, że niektóre z dzisiejszych klasyków zostały nimi dlatego, że kiedyś prawie nikt ich nie chciał.

Grafika przygotowana z wykorzystaniem AI na bazie naszego zdjęcia.


Dodaj komentarz