Niektórzy wybierają fotele skórzane, inni sportowe kubełki, a pewien pasażer w Radomiu otrzymał wyposażenie zdecydowanie bardziej naturalne. Zamiast przedniego siedzenia - drewniany pień. Bez regulacji wysokości, bez podgrzewania i raczej bez jakiejkolwiek homologacji.
Ta historia brzmi jak motoryzacyjny żart, ale wydarzyła się naprawdę. 29 lipca 2026 roku radomscy policjanci zwrócili uwagę na Fiata poruszającego się ulicą Wojska Polskiego. Kierujący nim 18-latek nie zastosował się do zakazu zawracania, a dodatkowo jechał bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.
Kontrola zaczęła się zwyczajnie
Powodem zatrzymania nie był nietypowy wystrój wnętrza, lecz wykroczenia popełnione przez kierowcę. Dopiero podczas kontroli funkcjonariusze zauważyli, że obok 18-latka siedzi pasażer, ale nie zajmuje miejsca na fabrycznym fotelu.
Przednie siedzenie zostało wymontowane, a w jego miejscu znajdował się drewniany pień. To właśnie na nim podróżował mężczyzna. Pasażer, podobnie jak kierowca, nie korzystał z pasów bezpieczeństwa.
Policja nie wyjaśniła, dlaczego fotel zniknął z samochodu ani skąd wziął się pomysł, aby zastąpić go kawałkiem drewna. Nie wiadomo więc, czy była to awaryjna improwizacja, chwilowe rozwiązanie czy bardzo dosłowne podejście do hasła „naturalne wnętrze”.
Mandaty i zatrzymany dowód rejestracyjny
Kontrola nie zakończyła się jedynie pouczeniem. Zarówno kierowca, jak i pasażer zostali ukarani mandatami karnymi. Funkcjonariusze zatrzymali również dowód rejestracyjny pojazdu.
W oficjalnym komunikacie nie podano wysokości nałożonych kar. Nie wskazano też dokładnie, jakie nieprawidłowości techniczne stanowiły podstawę zatrzymania dokumentu. Pewne jest natomiast, że samochód w takim stanie nie powinien przewozić pasażera w miejscu pozbawionym właściwego siedzenia i zabezpieczeń.
Fotel to nie tylko wygoda
Samochodowe siedzenie może wyglądać jak zwykły element wyposażenia, ale w rzeczywistości jest częścią całego systemu bezpieczeństwa. Jego konstrukcja, mocowanie, zagłówek, pas oraz poduszka powietrzna zostały zaprojektowane tak, aby współpracować podczas gwałtownego hamowania lub zderzenia.
Pień ustawiony na podłodze samochodu nie zapewnia stabilnej pozycji. Może się przesunąć albo przewrócić, a osoba siedząca na nim nie ma odpowiedniego podparcia pleców i głowy. Pas bezpieczeństwa, nawet gdyby dało się go zapiąć, nie przebiegałby tak, jak przewidział producent pojazdu.
Przy gwałtownym hamowaniu pasażer nie utrzymałby się na takim prowizorycznym siedzeniu własnymi siłami. W tej sytuacji zagrożeniem byłby nie tylko brak fotela, ale również sam ciężki i niezabezpieczony kawałek drewna znajdujący się wewnątrz auta.
Czy można jeździć bez przedniego fotela?
Samo wymontowanie siedzenia nie zawsze oznacza, że samochód automatycznie nie może poruszać się po drodze. Fotele są czasem demontowane na czas naprawy albo przewożenia większego ładunku.
Nie oznacza to jednak, że powstałe miejsce można wykorzystać do przewozu człowieka. Pasażer powinien zajmować siedzenie przeznaczone do przewozu osób i korzystać z przewidzianych dla niego zabezpieczeń. Skrzynka, taboret, wiadro ani pień nie stają się samochodowym fotelem tylko dlatego, że mieszczą się w kabinie.
Pomysłowość przegrała z fizyką
Historia z Radomia bawi, ponieważ trudno o bardziej dosłowną wersję „drewnianego fotela”. Za absurdalnym obrazkiem kryje się jednak realne zagrożenie. Nawet niewielka kolizja mogłaby zakończyć się dla pasażera poważnymi obrażeniami.
To również przypomnienie, że prowizoryczne rozwiązania w samochodzie mają swoje granice. Trytytka może czasem przytrzymać luźny przewód, a taśma zabezpieczyć element na czas dojazdu do warsztatu. Nie zastąpią jednak części odpowiadających za ochronę człowieka.
Gdy w samochodzie brakuje fotela, najbezpieczniejsze rozwiązanie jest wyjątkowo proste: można przewieźć bagaż, ale pasażer musi znaleźć inne miejsce. Nawet wtedy, gdy pod ręką znajduje się wyjątkowo solidny kawałek drewna.