Ukradł BMW i twierdził, że się w nim teleportował. Najdziwniejsza historia drogowa ostatnich miesięcy

admin_panel_settings
Admin
2026-01-02 11:37:35

Świat motoryzacji przyzwyczaił nas do wielu absurdalnych historii, ale wydarzenia, które miały miejsce w grudniu 2025 roku w hrabstwie Volusia na Florydzie, zdecydowanie przesuwają granice zdrowego rozsądku. Ta sprawa łączy w sobie wszystko: luksusowy samochód, skrajną nieodpowiedzialność, pościg, rozbicie pojazdu oraz wyjaśnienia rodem z filmu science fiction.

Kradzież, która trwała kilka minut

Wszystko zaczęło się zupełnie zwyczajnie. Właściciel luksusowego BMW zaparkował samochód w pobliżu jednego z parków w Ormond Beach. Wysiadł tylko na chwilę, by wyprowadzić psa. Kluczyki pozostały w środku pojazdu, drzwi nie zostały zamknięte.

Kilka minut później samochodu już nie było.

Tego typu kradzieże są na Florydzie wyjątkowo częste. Wystarczy moment nieuwagi, by okazja została wykorzystana. Tym razem złodziej nie tylko ukradł samochód, ale niemal natychmiast zamienił go w wrak.

Pędził ponad 200 km/h

Deputowani szybko namierzyli skradzione BMW. Auto poruszało się autostradą z prędkością przekraczającą 200 km/h. Świadkowie relacjonowali, że pojazd wykonywał gwałtowne manewry, wielokrotnie zmieniał pas ruchu i stwarzał ogromne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

Po kilku minutach brawurowej jazdy kierowca stracił panowanie nad pojazdem. BMW wypadło z drogi i uderzyło w drzewo z ogromną siłą. Zniszczenia były na tyle poważne, że samochód został całkowicie wyłączony z dalszej eksploatacji.

Najdziwniejsze wyjaśnienia w historii policyjnych raportów

Gdy policjanci dotarli na miejsce, zastali rannego kierowcę, który zachowywał się bardzo chaotycznie. Mężczyzna, 36-letni Calvin Johnson, stanowczo zaprzeczał, jakoby ukradł pojazd.

Według jego relacji, nie wsiadł do BMW. Twierdził, że „został do niego teleportowany”. Utrzymywał również, że za całym zdarzeniem stoją postacie znane z filmów o X-Menach oraz istoty pozaziemskie. Według jego słów, funkcjonariusze, którzy go zatrzymali, mieli go „uratować przed kosmitami”.

Cała rozmowa została zarejestrowana na kamerach nasobnych policjantów i szybko obiegła media jako jeden z najbardziej surrealistycznych zapisów policyjnych ostatnich lat.

Szpital, areszt i zarzuty

Po wypadku Johnson został przewieziony do szpitala na obserwację. Lekarze nie stwierdzili obrażeń zagrażających życiu. Po wypisie został bezpośrednio przekazany policji i formalnie aresztowany.

Postawiono mu zarzuty kradzieży pojazdu, prowadzenia samochodu z zawieszonym prawem jazdy oraz stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla innych uczestników ruchu drogowego. Sprawa trafiła do sądu.

W oficjalnych dokumentach nie uwzględniono oczywiście wątku teleportacji ani superbohaterów.

Co ta historia mówi o bezpieczeństwie na drogach

Ta sprawa, mimo że brzmi groteskowo, niesie bardzo poważne przesłanie. Pozostawienie kluczyków w samochodzie nawet na kilka minut może skończyć się tragedią. W tym przypadku cudem nikt postronny nie zginął.

Pokazuje również, jak cienka granica dzieli zwykłą kradzież od potencjalnej katastrofy drogowej. Jedna nierozsądna decyzja właściciela i jedna kompletnie nieodpowiedzialna decyzja złodzieja wystarczyły, by stworzyć sytuację śmiertelnego zagrożenia.

Motoryzacyjny absurd, który wydarzył się naprawdę

Choć opowieść o teleportacji brzmi jak żart z internetu, wszystko wydarzyło się naprawdę i zostało potwierdzone przez policję. To jedna z tych historii, które przypominają, że świat motoryzacji potrafi być równie nieprzewidywalny jak ludzie, którzy się w nim poruszają.

W tym przypadku jedyną rzeczą, której na pewno zabrakło, była zdrowa wyobraźnia i odpowiedzialność.

Dodaj komentarz